Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Polski English Deutsch
Aktualności
Aktualności
Projekty
Miasto i Gmina
FOTOGALERIA
Położenie
Urząd Miejski
Samorząd
Mapa miasta
Prezentacja Gminy 2009 (*.pdf)
Prezentacja Gminy 2010 (*.pdf)
Podsumowanie V Kadencji RM
Multimedia
Turystyka i wypoczynek
Biuro informacji turystycznej
Rozkład jazdy PKP
Ośrodki, hotele, pokoje gościnne
Gastronomia
Rozkład jazdy PKS
Współpraca
Bronson
Joachimsthal
Schwedt - Vierraden
Oferty i przetargi
Przetargi
Oferty
Nieruchomości PKP
Historia i zabytki
Miasto Moryń
Gmina Moryń
Legenda o "Wielkim Raku"
Instytucje pozarządowe
Stowarzyszenia
Kluby Sportowe
Jarmark Moryński
Jarmark 2011
Jarmarki - archiwum
Informacje
Podatki i opłaty lokalne
Punkt pobudzania aktywności gospodarczej
Dzienniki urzędowe
Monitor Polski
Informacje praktyczne
Przedsiębiorczość
Edukacja
Aktualności
Wnioski
Kontakt
um@moryn.pl
Miejski Ośrodek Kultury
www.mokmoryn.pl
Aktualności MOK
Miejska Biblioteka Publiczna
Kontakt
Miejski Ośrodek Kultury
Zajęcia Stałe
Kalendarz imprez na 2011 rok
Europejski tydzień sportu dla wszystkich
Moryński Rak 2011
"Gmina Moryń w Kwiatach"
Regulamin - XI Międzynarodowego Biegu Dookoła Morynia i Jeziora Morzycko VICTORY 2011
WYNIKI XI MIĘDZYNARODOWEGO BIEGU DOOKOŁA MORYNIA I JEZIORA MORZYCKO VICTORY 2010
Licznik odwiedzin
1803331
 

Obchodzimy imieniny:

Jana i Piotra

 
  Luty 2012 >>
Pn Wt Śr Cz Pt So Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        

Legenda o Wielkim Raku

Legenda o wielkim raku

Spośród mieszkańców grodu w Moryniu wzrostem, siłą i odwagą wyróżniał się młody RAK. Najlepszy rębacz, niechybny łucznik, górował nad innymi także szybkością biegu i umiejętnością pływania. A że do tego i pieśni znał mnóstwo, i zabawom wszelkim przewodzić umiał, ceniła go starszyzna, a młodzież w ogień by za nim poszła. On jednak marzył o sławie rycerskiej w obronie Ojczyzny. Nie czekał na to długo. Liczne zastępy wrogów z zachodu jak wezbrane fale zalały ziemię pomorską.

Ostrzeżeni płonącymi nocą łukami, mieszkańcy okolicznych wsi schronili się na czas w gródku, wespół z załogą odpierając ataki. Ale co znaczy garść obrońców wobec wielokrotnej przewagi wroga? Już i rąk do walki i grotów do strzał brakowało , więc bito wdrapujących się na wały włóczniami, spychano ich zaostrzonymi drągami, zrzucano potężne głazy, oblewano ukropem.

Brandenburczycy, zaskoczeni dzielną obroną Morynian, cofnęli się od murów, zabierając z sobą rannych i zabitych, i rozpoczęli oblężenie. Tymczasem w grodzie zjawił się wróg najstraszliwszy - głód. Upadły serca niektórych obrońców i o poddaniu się myśleć zaczęli

- Nie wytrzymamy dłużej jak dwa, trzy dni - szemrano.

- Jak nie od ran, to z głodu padniemy, ale cięższy będzie nasz los, gdy bezsilnych zbrojnie zagarną, niż gdy z dobrej woli na łaskę się zdam - dodawali inni.

- Żeby choć na posiłki a pomoc liczyć można!

Ale skąd pomoc gdy wezwać jej nie ma jak? Wąż się u grodu nie wśliźnie, ptak nie wyleci, by go nie ubito!

Zamyślił się Rak. Beznadziejność długiego oporu wiadoma była i jemu. Ale gdyby tak spróbować przedrzeć się a pomoc wezwać. Choć osłabiony walką i podniesionymi ranami, nie zawahał się.

- Ja pójdę po pomoc, jeno ślubujcie, że trzy dni jeszcze utrzymacie! - krzyknął.

Porwani jego zapałem obrońcy głośnym okrzykiem potwierdzili obietnicę dalszej obrony.
Późnym wieczorem, nóż jeno jako jedyny oręż zabierając ze sobą, zsunął się z wałów i poprzez bagno i chaszcze czołgać się począł ku jezioru. Już dotarł do brzegu i chciał znużyć się w chłodnej fale gdy dostrzegł zapełnione zbrojnymi czółna wrogów. Nie myśląc wiele uciął nożem grubą trzcinę, wsadził ją w gębę i zanurzył się w wodę. Udało się. Poczekał aż łodzie z knechtami brandenburskimi oddaliły się, a potem płynąc i brodząc wśród szuwarów dotarł na przeciwległy brzeg i skrył się w puszczy. Przed południem odnalazł wśród boru oddziały wojsk polskich. Nim jednak wyruszyła odsiecz już drugi dzień miał się ku końcowi.

- Nie zdążą na czas - martwił się Rak - a obrońcy pozbawieni wieści nie zdzierżą i gród poddadzą.

Uprosił więc dowódcę odsieczy o jak największy pośpiech, a sam ruszył z powrotem do Morynia.

Posługując się trzciną to płynął, to przekradał się po dnie pod wodą i wreszcie szczęśliwie przebrnął jezioro. tuż jednak pod murami grodu natknął się na straże brandenburskie.

- Wer da?! Krzyknął strażnik.

Nim się Rak spostrzegł, już kilku knechtów rzuciło się na niego by pojmać go żywcem. Rak wyrwał nadbiegającemu włócznie i wraz go przebił, lecz widząc, że nie zdoła się wrogom obronić, przyłożył ręce ku wargom i krzyknął, co miał tchu w piersiach:

- Tu Rak! Tu Rak! Idzie odsiecz! Wytrwajcie!...

Wstrzymali się na chwilę zaskoczeni przeciwnicy, lecz zrozumiawszy, że to jakaś wiadomość dla grodu, z wściekłością natarli na Raka.

- Wytrwajcie ! - zdołał krzyknąć raz jeszcze i z rozpłataną głową runął w fale jeziora.

Usłyszeli go jednak obrońcy i w mężnej walce dotarli do przyjścia pomocy. Odpędzono wroga połączonymi siłami, a pamięć o bohaterskim Raku przetrwała wiele pokoleń.
Opowiadają też, że nieraz w pogodne letnie noce wyłania się z fal jeziora olbrzymi rak, przybliża się do brzegu w kierunku miasta, a o świcie znów zanurza się w jeziorze.

Wśród ludu mówią, że jest to zaczarowana dusza dawnego obrońcy ,moryńskiego grodu - bohaterskiego RAKA.

Szukaj w serwisie
 
 
Biuletyn Informacji Publicznej
 
 
 
PROJEKT - STUDIUM UWARUNKOWAŃ I KIERUNKÓW ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO MIASTA I GMINY MORYŃ
 
 
   

Kanał RSS Pomoc RSS

Urząd Miejski Moryń
tel +48 91 466 79 50, +48 91 466 79 51
fax +48 91 466 79 51, +48 91 466 79 57
Projekt i obsługa: AlfaTV